#1 2008-02-10 12:03:32

Chelsea

Grafomanka z wyboru

4210476
Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 873
Punktów :   
WWW

Wspólnie.

Mam propozycję.
Stwórzmy opowiadanie, na tym forum. Razem. Ale nie takie, do którego dopisuje się po jednym zdaniu, tylko powiedzmy, po  jednej do trzech stron w Wordzie TNR 12. Trzeba kontynuować wątek poprzednika, można wprowadzić maksymalnie jedną nową postać w swojej części tekstu. Na napisanie i wklejenie ma się tydzień. Temat dowolny, chociaż wolałabym świat stuprocentowo fikcyjny. Wymagany co najmniej jeden dłuższy opis na stronę (min. 8 linijek). Nie konsultuje się z drugą osobą tego, co chce się napisać, ale ważne, żeby trzymało się tu kupy. Co ty na to?

Jeśli się zgodzisz, możesz wybrać kto pierwszy.

EDIT: Przez wprowadzenie maksymalnie jednej nowej postaci rozumie się tylko te osoby, które są ważne dla fabuły, a nie panią sklepikarkę, którą główny bohater mija na ulicy. To chyba jasne.

Ostatnio edytowany przez Chelsea (2008-02-12 20:12:30)


nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
bo najpierw jesteśmy ludźmi
szkodzę sobie, ty też możesz

Offline

 

#2 2008-02-11 19:31:46

Kaska

Administrator

Zarejestrowany: 2007-08-09
Posty: 889
Punktów :   

Re: Wspólnie.

Ja się zgadzam, ale tylko i wyłącznie pod jednym warunkiem Że to opowiadanie będzie na poważnie!!! W sensie nie chcę, żeby było dołująco śmieszne... bo wiesz, te co wtedy pisaliśmy było wręcz dołujące... przynajmniej im dłużej w tamto opowiadanie się zagłębiałam, tym bardziej mi się nie chciało go pisać.
Aha... jeszcze jednej rzeczy nie zrozumiałam... od jednej do trzech stron w Wordzie?
Jak chcesz to możesz zacząć pisać, mi to obojętnie, kto zacznie
I oczywiście ZGADZAM SIĘ


"Nie można pozwolić, aby 'wiecznie wczorajsi' zakłócili cud niemiecko-polskiego pojednania."
Gerhard Schroeder

Przepraszam, że jestem 'wiecznie wczorajsza'

Offline

 

#3 2008-02-12 19:30:27

Chelsea

Grafomanka z wyboru

4210476
Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 873
Punktów :   
WWW

Re: Wspólnie.

Od jednej do trzech stron w Wordzie na 'kolejkę' czcionką Times New Roman, rozmiar 12.

Dobrze, zacznę. Na wklejenie mam czas do następnego wtorku.

Chcesz poważnie? Proszę bardzo. Mówisz, masz.

Z racji tego, że zaczynam, pozwolę sobie nagiąć reguły i wprowadzić dwie postacie. Trzeba mieć w końcu jakieś możliwości dalszego rozpisania racji, prawda? Potem będę się jednak trzymać sztywno zasad. Obiecuję.

Ostatnio edytowany przez Chelsea (2008-02-12 20:11:04)


nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
bo najpierw jesteśmy ludźmi
szkodzę sobie, ty też możesz

Offline

 

#4 2008-02-12 20:25:08

Chelsea

Grafomanka z wyboru

4210476
Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 873
Punktów :   
WWW

Re: Wspólnie.

Proszę bardzo, półtora strony w Wordzie. Jak najbardziej na poważnie. Miejscami mogłam się bardziej postarać, ale cóż. Następnym razem postaram się bardziej. Opis jak najbardziej jest, i to niejeden. O wprowadzeniu dwóch bohaterów zamiast jednego pisałam wcześniej. Do wtorku czekam na kontynuację

***



        Lipcowe niebo miało kolor pleśni na serach francuskich i tylko gdzieniegdzie poprzetykane było przejrzystymi kłębkami obłoków. Mimo to temperatura była zadziwiająco niska jak na środek lata i tabuny ludzi wędrowały chodnikami w lekkich kurtkach i swetrach. Słońce patrzyło na to wszystko z góry, skąpiąc swoich promieni i błyskając leniwie od czasu do czasu, jakby chciało przypomnieć o swoim istnieniu. Lśniące samochody stały w ogromnych korkach trąbiąc co chwilę, jakby to miało zmienić kolor kółeczka na sygnalizatorze.
        Wysoki, wychudzony mężczyzna patrzył na to wszystko spod ronda wyblakłego kapelusza zaciągając się rozkosznie tanią podróbką kubańskiego cygara. Żaden z przechodniów nie zwracał na niego uwagi będąc zbyt zajętym własnymi, mniej lub bardziej istotnymi, sprawami. W starym rzężącym radiu stojącym w sklepie obok spiker komentował niespotykaną aurę i ostrzegał przed silnymi deszczami w godzinach popołudniowych. Deszcz. Przez ostatnie siedem lat dla mężczyzny z cygarem było to tylko słowo opisujące bębnienie kropel o szybę w więziennej celi. Ostatni raz czuł uderzenia ciepłych kropel na twarzy w dniu swoich osiemnastych urodzin, które były jednocześnie jego ostatnimi dniami wolności. Zgasił niedopałek na burym trotuarze i wcisnął ręce głęboko do kieszeni znoszonego prochowca. Delektował się smrodem spalin, irytującymi sygnałami klaksonów  i widokiem tysięcy ludzi mijających go o kilka kroków. Po drugiej stronie ulicy para nastolatków wystrojonych w markowe ubrania sączyła latte trzymając się za wypielęgnowane ręce. Mężczyznę naszło błogie wspomnienie młodości, kiedy sam był takim gówniarzem uważającym się za pana świata. Lata więzienia utwierdziły go w przekonaniu, że jest nic nie wartą kupa łajna, jak każdy kto odważył się sprzeciwić prawu panującemu w stanie Nowy Jork. Spokojnym krokiem ruszył przed siebie, ostrożnie stawiając każdy krok. Czuł się… dziwnie. Po tylu latach ‘swoboda’ stała się dla niego pojęciem abstrakcyjnym i ciężko szło mu oswajanie się z myślą, że znów jest wolny. Chłonął każdy milimetr otaczającego go świata jak gąbka, starał się zapamiętać każdy, nawet najmniejszy szczegół, jakby bojąc się, że to wszystko okaże się tylko iluzją. Minął róg czterdziestej drugiej i czterdziestej czwartej i wszedł do wysokiego apartamentowca. Portier spojrzał na niego krzywo. Nie przywykł do tego, że jacyś włóczędzy pałętają się po jego hallu.
- Przepraszam Pana, obawiam się, że nie może Pan wejść na górę. – Mężczyzna w kapeluszy spojrzał na niego spod czekoladowego ronda.
- Przecież tu mieszkam. – Portier nie stracił rezonu i intensywnie wpatrywał się w niemal czarne tęczówki.
- A jak brzmi Pana nazwisko, jeśli można spytać?
- William Nathaniel Livingstone IV. – Podanie pełnego nazwiska wydało się mężczyźnie dość pretensjonalne, ale od tak dawna go nie używał, że sam musiał się przekonać, czy w ogóle pamięta jak nazwali go rodzice.
- P… Pan Livingstone? Oczywiście, przepraszam. Po prostu… Najmocniej przepraszam. Proszę bardzo, tak… Ładny płaszcz… Nie za ciepło Panu? – Portier jąkał się rozpaczliwie spuszczając wzrok. William wyminął go bez słowa i ruszył do błyszczącej windy. Windziarz spojrzał na niego spode łba, ale bez słowa zawiózł go na najwyższe piętro.

    William Livingstone III siedział w stylowym fotelu. Wpatrywał się w dębową biblioteczkę pełną obitych skórą ksiąg. Kiedy usłyszał ciężkie kroki na korytarzu, wstał i nalał sobie whisky do szklanki z rżniętego szkła.
- Proszę! – odpowiedział na ciche pukanie i odwrócił się ścianą do drzwi. W progu stał jego syn, nonszalancko spoglądając na niego spod ronda czekoladowego kapelusza.
- Siadaj – rzekł bez przywitania i wcisnął przybyszowy w rękę drugą szklankę. – I zdejmij to z głowy, kiedy ze mną rozmawiasz. – Syn posłusznie wykonał polecenie, prezentując mu wychudzoną twarz z zapadniętymi policzkami, pokrytą kilkudniowym zarostem. Mimo młodego wieku jego twarz w kilku miejscach była zeszpecona niewielkimi bliznami – pamiątka po odłamkach szkła, które rozprysły się wszędzie tamtej pamiętnej nocy. Jednak ojciec musiał przyznać, że jego syn wyprzystojniał przez te siedem lat. Niepokoiło go tylko niespokojne spojrzenie pierworodnego, kryjące w sobie odrobinę szaleństwa.
- Zmieniłeś się – powiedział w końcu, chcąc przerwać dźwięczącą w uszach ciszę.
- Wszyscy się zmieniają.
- Nie aż tak... Czemu nie odpisywałeś matce na listy?
- Nie chciałem, żeby to czytali.
- Kto?
- Ci, którzy uświadomili mi, że jestem nic nie wartą kupą gówna.
- To nie prawda.
- Jesteś pewien? – William spojrzał na ojca z lekkim wyrzutem.
- Przepraszam, że cię nie wyciągnąłem, starałem się, naprawdę, ale…
- Przynajmniej nauczyłem się czegoś.
- A czego można nauczyć się w więzieniu?
- Życia. – Ojciec speszony tymi słowami, na chwilę odwrócił wzrok starając się ukryć łzy zbierające mu się pod powiekami. Wiedział, że syn nie będzie tym samym Willem, co siedem lat temu. To było logiczne. Ale nie spodziewał się, że będzie tak zgorzkniały i wyzuty z jakichkolwiek emocji. Przerażało go to, że jego jedyny potomek w niczym nie przypomina radosnego dwudziestopięciolatka, którym był w jego marzeniach. Nieraz zastanawiał się jakie błędy popełnił w jego wychowaniu, co takiego pominął, że dopuścił do tragedii. Do dziś pamiętał jego płacz, kiedy doszło do niego co zrobił. Pamiętał, jak przytulił go wtedy, pierwszy raz od wielu lat, i pocieszył, najlepiej jak umiał. Ze świeżych ran na twarzy na jego koszulę sączył się krew. Teraz po tym wszystkim zostały tylko małe blizny. Starał się nie dopuszczać do siebie czarnych myśli, ale one były od niego silniejsze. Przez kilka miesięcy nie wchodził z gabinetu, opróżniając jedną butelkę za drugą. Marzył o tej chwili tyle czasu, a kiedy nadeszła poczuł rezygnację. Wszystko miało się potoczyć inaczej. Jego syn miał się pojawić w drzwiach uśmiechnięty, rzucający co chwila żartami, rozluźniony. A przede wszystkim szczęśliwy. Nie wytrzymał i pozwolił łzom płynąć smętnie po opalonym policzku. Spojrzał na Williama. Dalej siedział spokojnie, patrząc w próżnię.


nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
bo najpierw jesteśmy ludźmi
szkodzę sobie, ty też możesz

Offline

 

#5 2008-02-16 21:42:09

Kaska

Administrator

Zarejestrowany: 2007-08-09
Posty: 889
Punktów :   

Re: Wspólnie.

Z racji, że teraz nie mam za bardzo czasu, swoją część dodam najpóźniej we wtorek.
W razie jakichkolwiek niewyjaśnionych przyczyn, dla których moja część by się nie pojawiła, wytłumaczenie dam później i mam nadzieję, że zła na mnie nie będziesz
Po prostu nie odpowiadam za stan mojego komputera i Internetu, które w ostatnim czasie lubią sprawiać mi problemy


"Nie można pozwolić, aby 'wiecznie wczorajsi' zakłócili cud niemiecko-polskiego pojednania."
Gerhard Schroeder

Przepraszam, że jestem 'wiecznie wczorajsza'

Offline

 

#6 2008-02-24 11:14:50

Kaska

Administrator

Zarejestrowany: 2007-08-09
Posty: 889
Punktów :   

Re: Wspólnie.

Eh... nie było mnie... ostatnio nie tylko z kompem i Internetem problemy, ale z własną rodziną... dodam tą część, tylko teraz to już nie wiem kiedy... Chwilę dłużej przy kompie siedzę i już mnie wyganiają lub wołają po coś. I tak opowiadanie pisze drobnymi częściami...
Teraz tez już muszę lecieć, a tylko na forum weszłam


"Nie można pozwolić, aby 'wiecznie wczorajsi' zakłócili cud niemiecko-polskiego pojednania."
Gerhard Schroeder

Przepraszam, że jestem 'wiecznie wczorajsza'

Offline

 

#7 2008-02-28 15:54:47

Chelsea

Grafomanka z wyboru

4210476
Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 873
Punktów :   
WWW

Re: Wspólnie.

Dobrze, poczekam.
Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.


nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
bo najpierw jesteśmy ludźmi
szkodzę sobie, ty też możesz

Offline

 

#8 2008-02-28 21:47:07

Kaska

Administrator

Zarejestrowany: 2007-08-09
Posty: 889
Punktów :   

Re: Wspólnie.

Dobra, jest wieczór, usiadłam przed kompa i zapowiada się spokojnie spędzony czas, więc się za to zabieram


"Nie można pozwolić, aby 'wiecznie wczorajsi' zakłócili cud niemiecko-polskiego pojednania."
Gerhard Schroeder

Przepraszam, że jestem 'wiecznie wczorajsza'

Offline

 

#9 2008-02-28 22:03:16

Nati

Młody pisarz

Zarejestrowany: 2008-02-28
Posty: 55
Punktów :   

Re: Wspólnie.

Przepraszam za to, co teraz napisze i jeżeli Was urażę, jednak według mnie tez pomysł jest, za przeproszeniem, do dupy!
Nie wydaję mi się, żeby mogło powstać dobre opowiadanie pisane przez więcej niż jednego autora, zwłaszcza w taki sposób!
Po pierwsze każdy ma inny pomysł na opowiadanie!
Po drugie jeden pisze lepiej, drugi gorzej!
Po trzecie jednemu może nie przypaść do gusty pomysł drugiego!

Offline

 

#10 2008-02-29 09:50:36

Chelsea

Grafomanka z wyboru

4210476
Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 873
Punktów :   
WWW

Re: Wspólnie.

O to chodzi - żeby wymieszać nasze koncepcje.
Każdy daje coś od siebie, powstaje swoistego rodzaju misz-masz.
Nie będzie to może arcydzieło stulecia, ale na pewno przedstawi jakąkolwiek wartość literacką. Uwierz, że czytałam niejedno opowiadanie sztafetowe i bynajmniej nie były one 'do dupy'.
Jeśli osoby się postarają i potrafią w miarę pisać, może być całkiem ciekawie.
Poza tym rozwija to wyobraźnią autora. Bo nie wiesz, co napisze ten drugi, a kiedy to w końcu opublikuje musisz wymyślić ciąg dalszy. Wszystko nie jest pod twoje dyktando, więc uczysz się dostosowywać styl do sytuacji. Bo jeśli w poprzednim odcinku współtwórca umieścił wątek romantyczny, który się tobie nie podoba, to i tak musisz napisać dalej. Wtedy próbujesz trochę 'przeinaczyć' fabułę, co czyni ją bardziej zawiłą i interesującą.


nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
bo najpierw jesteśmy ludźmi
szkodzę sobie, ty też możesz

Offline

 

#11 2008-02-29 19:03:22

Nati

Młody pisarz

Zarejestrowany: 2008-02-28
Posty: 55
Punktów :   

Re: Wspólnie.

Jednak nadal mnie to nie przekonuje! Dla mnie utwór musi być od początku do końca jednego autora. Dzieło literackie to świat stworzony przez autora i powinien być w całości jego.

Offline

 

#12 2008-03-01 13:58:44

Chelsea

Grafomanka z wyboru

4210476
Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 873
Punktów :   
WWW

Re: Wspólnie.

Tylko my nie zamierzamy tworzyć epopei narodowe, tylko chcemy bawić się pisaniem.
Takie pisanie może nas sporo nauczyć.


nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
bo najpierw jesteśmy ludźmi
szkodzę sobie, ty też możesz

Offline

 

#13 2008-03-01 14:03:47

Nati

Młody pisarz

Zarejestrowany: 2008-02-28
Posty: 55
Punktów :   

Re: Wspólnie.

Ale tego prawdopodobnie nikt oprócz Was i mnie nie zobaczy!!! Bo z tego, co widzę, to my aktualnie wchodzimy na forum. Żeby się czegoś nauczyć nie wystarczy tylko to robić, ale również wysłuchiwać opinii na ten temat i dowiadywać się, co jeszcze jest nie tak!!! Bo przecież skąd będziecie wiedzieć, co poprawić, skoro nikt wam tego nie powie.

Offline

 

#14 2008-03-01 14:28:16

Chelsea

Grafomanka z wyboru

4210476
Skąd: Zabrze
Zarejestrowany: 2007-08-27
Posty: 873
Punktów :   
WWW

Re: Wspólnie.

Ty możesz to zrobić.


nie czyń drugiemu co tobie niemiłe
bo najpierw jesteśmy ludźmi
szkodzę sobie, ty też możesz

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
komendy html ecola graffiti zagraniczne zmiana pojemnosci z 50 na 110 www.sokkermor.pun.pl returning poradnik downoland